Członkowie Stowarzyszenia

Przełamać lody

Najlepsza pogoda na kąpiel w rzece? Bezchmurne niebo, słońce… i minus pięć stopni.

Piękny sobotni poranek nad rzeką Oławą. W pobliżu kładki Siedleckiej kilka osób rozpala ognisko. Na rozpostartej folii układają kurtki i plecaki. W plecakach niezbędny ekwipunek – kąpielówki i ręczniki. Jeden z mężczyzn wyciąga siekierę…

Krok 1 – zrobić sobie basen

Od ostatniej kąpieli przerębel na Oławie zdążył pokryć się lodem. A kąpiel była wyjątkowa, bo noworoczna. Kiedy inni wrocławianie odsypiali sylwestrowe szaleństwa, członkowie klubu morsów studzili emocje w lodowatej wodzie. Teraz przerębel trzeba wykuć na nowo. Niedaleko od brzegu, żeby było bezpiecznie. Woda powinna mieć około metra głębokości. - Wcześniej kąpaliśmy się na Żernikach, w stawach po starej cegielni – mówi Arnold Rombalski, inicjator i założyciel wrocławskiego klubu morsów. – Dno było tam jednak bardzo muliste. Dlatego przenieśliśmy się nad Dolną Oławę.

Ludzi jest sporo -starsi, młodzi, a nawet dzieci. Krystian Palus ma 8 lat. Dziś wykąpie się po raz drugi. Jego mama początkowo sceptycznie podchodziła do pomysłu, teraz sama zastanawia się nad dołączeniem do klubu. – Kto wie, może za jakiś czas się zdecyduję – mówi. Niewiele starszy jest Adrian, syn Arnolda Rombalskiego. – Kąpie się już od dwóch lat - mówi jego mama, Anna. – Dwa lata temu był najmłodszym morsem w Polsce. Kiedyś często chorował, teraz najwyżej łapie drobne przeziębienia. Ale nie od kąpieli, czasem zaraża się od innych. Pani Anna również jest morsem. – Zimna woda świetnie ujędrnia skórę i zmniejsza cellulit – zapewnia.

Krok 2 – rozgrzewka

Kąpiel w zimnej wodzie powinna być poprzedzona kilkoma minutami intensywnej rozgrzewki. - Odpowiednie rozgrzanie organizmu to bardzo ważna sprawa – mówi Arnold Rombalski. – Chociaż zdarzają się osoby, które i bez niej zanurzają się bez problemu. Wśród podskakujących, biegających i wymachujących rękami morsów stoją niepewni debiutanci. Grzegorz Romanowski i  Kamil Janicki, na co dzień zajmujący się fizjoterapią, postanowili na własnej skórze wypróbować działanie lodowatej wody. – Lubimy sporty ekstremalne, chcielibyśmy spróbować i tego.

Krok 3 – brrr…..

- Ewo, jesteś niesamowita – wykrzykują morsy do Ewy Krakowiak. Rozparta w przeręblu jak w podgrzewanym jacuzzi, pani Ewa wytrzymuje kilka minut. – Różnie to ze mną bywa – śmieje się. – Czasem mogę siedzieć naprawdę długo, czasem marznę już po kilkunastu sekundach. Organizm sam podpowiada mi, kiedy należy przerwać kąpiel. Wyrównana temperatura wody i powietrza sprawia, że morsy nie odczuwają chłodu. – Znacznie trudniej zanurzyć się latem w zimnym, górskim strumieniu – mówi Rombalski.

Do Oławy dorośli wchodzą na kilka minut. Krócej, bo zaledwie kilkanaście sekund, trwa kąpiel dzieci. Dłuższy pobyt w tak niskiej temperaturze mógłby doprowadzić do niebezpiecznego wyziębienia organizmu. Chociaż są i tacy, którzy wytrzymują 20 minut i dłużej. - Żaden specjalistyczny sprzęt nie jest potrzebny – mówi Aleksandra Juszczak, która wraz z mężem i bokserem Emo kąpie się już od kilku lat (bokserowi kąpiele odradzał weterynarz, ale właściciele nie zauważyli żeby wynikały z tego jakieś problemy) – Dobrze jest mieć kąpielowe buty, bo dno nie zawsze jest przyjemne i rękawiczki, bo najszybciej marzną dłonie.

Kiedy doświadczone morsy wyszły już na brzeg, przyszedł czas na debiutantów. Grzegorz i Kamil zdecydowanym krokiem wchodzą do przerębla. Miny mają nietęgie, ale wytrzymują kilkadziesiąt sekund. Udało się. Lody przełamane. Dosłownie.

Krok 4 – przy ognisku

Jedni od razu wycierają się i wskakują w ciepłe ubrania, inni ćwiczą i biegają do czasu wyschnięcia. Grzegorz i Kamil wyglądają na nieco oszołomionych, ale tryska z nich duma i zadowolenie. Jakie mają rady dla innych początkujących? – Ważne jest, żeby przed kąpielą dostatecznie się rozgrzać – mówi Kamil. – Myślę, że moja rozgrzewka mogłaby być nieco dłuższa. – Przede wszystkim trzeba wejść do wody zdecydowanie – dodaje Grzegorz. – Podstawa to przełamanie lęku przed nieznanym. Nam się udało i na pewno wrócimy tu znowu. Samo wejście do przerębla było dla nich przyjemnym uczuciem. - Czułem się tak, jakbym wchodził do wanny z letnią wodą – relacjonuje Grzegorz. – Trochę marzły ręce, początkowo drętwiały nogi, ale ciało szybko przyzwyczaiło się do niskiej temperatury. Po kąpieli, na wszystkie zziębnięte morsy czekał podgrzany nad ogniskiem bigos. Smakował wybornie. W następną sobotę wszyscy znowu spotkają się przy kładce na Oławie.

Źródło: OtoWroclaw.com