2016-02-27 Morsowanie w Sztolni Czarnego Pstrąga

Wyjazd na II Morsowanie w Sztolni Czarnego Pstrąga, w Tarnowskich Górach był decyzją spontaniczną, acz nieco ryzykowną dla niektórych.
W regulaminie była informacja, że uczestnikami mogą być tylko doświadczone morsy, które na 100% wytrzymają 30 minut w "zimnej" wodzie.
Na miejscu okazało się, jak wyjątkowo sensowne było to wymaganie.
Reprezentacja Wrocławskich Morsów liczyła 5 osób o różnym stopniu zaawansowania, ale wszyscy z wiarą w sukces.
Na miejscu zastaliśmy kilkanaście ekip z całej Polski, oraz ekipy telewizyjne TVN, TVN24, TVP3 - Katowice i radiową PR Piekary Śląskie.
Obecność tak wielu mediów skomplikowała organizację całości, bo musieliśmy dostosowywać się do ich czasu antenowego.
Organizatorzy stanęli jednak na wysokości zadania i mimo drobnych opóźnień kontynuowali morsowanie.
Nam zaplanowali zejście w grupie 30 osobowej w środku kolejki.
Wrocławskie morsy przyzwyczajone na naszym Morskim Oku do rozgrzewki pod kierunkiem Instruktorek Zumby musieli przestawić się na rytmy i styl fitness, ale daliśmy radę.
O godz. 11.20 rozpoczęliśmy schodzenie 30 metrów pod ziemię po krętych schodach. Emocje mieszały się z niepewnością, co zastaniemy na samym dnie.
Wcześniej dowiedzieliśmy się, że sztolnie w Tarnowskich Górach, to system odwodnienia kopalń liczący nieco ponad 15 km, a my may do przejścia ok. 600 - 700 m, w wodzie sięgającej nieco powyżej pasa, miejscami do piersi. Temperatura wody na dole wynosi przez cały rok 6'C, a powietrza 8'C.
Brodzenie w ww zbiorniku rozpoczęliśmy na przystani łodzi normalnie wożących turystów, a teraz eskortujących nas. Mimo, drobnych zawirowań czasowych, bezpieczeństwo było na 1 miejscu i stale monitorowane.
Okazało się, że dno jest gliniaste, a woda mocno zmącona, żeby nie powiedzieć zupowata. Tu jednak już nie było możliwości wycofania się, a pozostały nam 2 rozwiązania: przejść w wodzie te nieco ponad 600 m, lub zrejterować i płynąć na końcu na łodzi z ratownikiem. Nie muszę dodawać, że na całą ponad 150 osobowa ekipę morsów przybyłych z najodleglejszych zakątków Polski nikt nie skorzystał z 2 rozwiązania. Liczyliśmy na więcej świateł pod ziemią, a tu tylko sporadycznie paliły się reflektory. W ekipie morsów z Wrocławia na sam początek wysforował się nasz rodzynek - Kasia i nie oddała palmy pierwszeństwa do końca. Czas naszego przejścia określamy na +/- 30 minut + schody na powierzchnię.
Podsumowując, szczerze polecamy wszystkim morsowanie w Sztolni Czarnego Pstrąga, jako alternatywę dla kąpieli w przeręblach.
Nie słyszałem o drugim podobnym miejscu na świecie, więc chociażby z tego powodu w III Morsowaniu w Sztolni Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach z Wrocławia powinno wziąć udział co najmniej 30 osób.
 

                                                                    Z zimnym i mokrym pozdrowieniem, Zbyszek

 

  • 001
  • 002
  • 003
  • 004
  • 005
  • 006
  • 007
  • 008
  • 009
  • 010

Kategoria: