Ostatnia sobota tym sezonie, morsowanie w naszym kameralnym gronie było inne niż zwykle. Tym razem nie było telefonów, nie było muzyki i co najważniejsze - nie było zdjęć. Telefony zostały schowane gdzieś głęboko, a my daliśmy sobie prawo do przeżycia czegoś, co nie musi być "wrzucone do sieci", by było prawdziwe.
Czego nie widać na zdjęciach, a co poczuliśmy?
Choć nie było mrozu, atmosfera była gęsta od spokoju. To nie była zwykła kąpiel, to była przestrzeń na bycie tu i teraz.
Czysta obecność: Kiedy nikt nie szuka kadru, oczy spotykają się z oczami, a nie z obiektywem.
Wewnętrzna cisza: Brak muzyki pozwolił usłyszeć wodę i własny oddech. To była najprawdziwsza medytacja.
Wolność od rozpraszaczy: Poczucie, że ten moment należy tylko do nas i nikt poza naszym kręgiem nie ma do niego wglądu.
Nowy punkt w kalendarzu: "Ciche Kąpiele"
Pojawiły się głosy, by w przyszłym sezonie wprowadzić takie soboty na stałe. Spotkania bez technologii, bez pośpiechu i bez dokumentacji.
"Najpiękniejszych chwil nie zapisuje się w pamięci telefonu, tylko w pamięci serca."
Chcemy, by wybrane soboty w naszym kalendarzu stały się strefą wolną od cyfryzacji. To czas na relację z wodą, z samym sobą i z drugim człowiekiem, bez żadnych pośredników.