Czy niska temperatura korzystna dla zdrowia?

Dymitr

Niska temperatura

Choć obecna zima okazała się wyjątkowo łagodna, to z powodu wyziębienia organizmu zmarło kilkudziesięciu Polaków. Jak widać niska temperatura potrafi być śmiertelnym zagrożeniem, ale niekiedy wpływa także na nasze zdrowie bardzo pozytywnie. W jakich sytuacjach?

Człowiek jest stworzeniem stałocieplnym, utrzymującym temperaturę w dość wąskim zakresie – utrzymującym się wokół 37 stopni C, dlatego zazwyczaj kiepsko znosi jej ekstremalne wahania. Szczególnie dużym wyzwaniem dla naszego organizmu jest okres między listopadem a marcem, kiedy według statystyk co roku dochodzi do kilkuset zgonów spowodowanych wyziębieniem.

W grudniu cała Polska żyła historią 2,5-letniego Adasia z Racławic, który, ubrany tylko w piżamkę, spędził blisko 7 godzin na dość silnym mrozie. Po odnalezieniu temperatura chłopca wynosiła zaledwie 12,7 stopnia. Na szczęście udało się go uratować, ale wiele osób poddanych długotrwałemu wychłodzeniu organizmu (tak zwanej hipotermii) nie ma takiego szczęścia.

Pod wpływem oddziaływania niskiej temperatury dochodzi do reakcji ogólnoustrojowej. Temperatura ciała zostaje obniżona, krew przemieszcza się w głąb ciała, a niedokrwione obszary na kończynach i wystających częściach ciała – palcach u nóg i rąk, nosie i uszach ulegają odmrożeniu. Początkowo odczuwamy senność, osłabienie, dezorientację, z czasem następuje spowolnienie akcji oddechowej i serca, a na końcu utrata świadomości i objawy zatrzymania krążenia. Jeśli pomoc nie nadejdzie na czas – dochodzi do śmierci.

Niska temperatura zwiększa również ryzyko zgonu z powodu problemów sercowo-naczyniowych. Dlaczego? Zimno aktywuje receptory na skórze, które pobudzają tzw. układ współczulny, zwiększający wydzielanie adrenaliny i noradrenaliny, a w konsekwencji wzrost ciśnienia krwi. Nasilają się także procesy zwiększające lepkość krwi, co może prowadzić do powstania zakrzepu będącego bezpośrednią przyczyną zawału.

Zalety krioterapii

Jednak niska temperatura może być również wsparciem dla naszego organizmu. Terapia zimnem nie jest wymysłem naszych czasów. Wzmianki na temat tej metody leczenia pojawiają się już na staroegipskich papirusach. Wyziębienie ciała zalecał również „ojciec medycyny” – Hipokrates, który widział w tym remedium na ból, gorączkę czy obrzęki.

Starożytni medycy do ochładzania pacjentów stosowali przede wszystkim lodowatą wodę. Współczesny świat dysponuje znacznie skuteczniejszymi narzędziami krioterapii, przede wszystkim ciekłym azotem, który osiąga temperaturę minus 140-160 stopni.

Takie zabiegi wzmacniają kości, obniżają napięcia mięśni, likwidują obrzęki czy stany zapalne oraz uśmierzają ból. Sprawdzają się w łagodzeniu dolegliwości związanych w wieloma chorobami, np. zapaleniami stawów, dyskopatią, dną moczanową, zwyrodnieniem kręgosłupa czy stwardnieniem rozsianym. Docenią je również osoby mające problemy ze ścięgnami, zwichnięciami, skręceniami i złamaniami. Krioterapia pomaga w przypadku stłuczeń, krwiaków pourazowych, oparzeń i długo gojących się ran. Zaleca się ją w profilaktyce osteoporozy. Zabiegi poprawiają wydajność organizmu oraz kondycję psychiczną u osób z zaburzeniami depresyjnymi i lękowymi.

Sposób na odchudzanie

Nie trzeba poddawać się krioterapii, żeby docenić zalety zimniejszego otoczenia. Według naukowców z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności Polskiej Akademii Nauk w Olsztynie wystarczy w naszych mieszkaniach czy biurach obniżyć temperaturę do 18 stopni, żeby skuteczniej walczyć np. z otyłością.

Termoreceptory rozmieszczone na powierzchni ciała wysyłają wówczas odpowiednią informację do ośrodków kontroli temperatury wewnętrznej w podwzgórzu, czyli części mózgu odpowiedzialnej za koordynację procesów fizjologicznych związanych z wydatkowaniem energii, odpowiedzialnych za produkcję ciepła oraz pozyskiwanie energii z pożywienia i metabolizmu zmagazynowanych tłuszczów, białek i cukrów.

– Potrzeba zwiększonej produkcji ciepła i utrzymania prawidłowej temperatury wewnętrznej może istotnie zredukować poziom zmagazynowanego tłuszczu w organizmie, jednocześnie zmniejszając otyłość. Podobnie jak zwiększona aktywność fizyczna i będące jej następstwem intensywne zużycie energii, tak i obniżona temperatura otoczenia może być skutecznym sposobem na walkę z nadwagą – przekonuje prof. Leslie Kozak, szef zespołu naukowców z Olsztyna.

Jego badania wykazały również pozytywny wpływ obniżonej temperatury otoczenia na zmniejszenie stopnia cukrzycy typu 2. Badacze starają się też określić, jak oddziałuje ona na florę bakteryjną przewodu pokarmowego, wpływając tym samym na wydajność przemiany materii.

– Rezultaty prowadzonych przez nas projektów badawczych mogą dostarczyć cennych argumentów, osobom zaangażowanym w problemy polityki publicznej, by rozważyć zasadność obniżenia temperatury otoczenia w szkołach i innych miejscach publicznych – podkreślił prof. Kozak.

Bo kto się hartuje...

Niska temperatura otoczenia ma również wiele innych zalet. Na przykład zabija roztocza – mikroskopijne pajęczaki, które są sprawcami rozmaitych problemów, m.in. alergii, stanów zapalnych czy trądziku różowatego. Te podstępne stworzenia gnieżdżą się m.in. w naszej pościeli, dlatego w zimniejsze dni warto wietrzyć poduszki czy kołdry.

Hartowanie organizmu, czyli przyzwyczajanie go do niskich temperatur, to bardzo skuteczny przepis na zdrowie. W ten sposób wzmacniamy układ odpornościowy, zwalczamy groźne wirusy i bakterie, opóźniamy procesy starzenia, zwiększamy wydolność, zachowujemy elastyczność skóry i chronimy się przed chorobami, na które jesteśmy narażeni w wyniku wahania temperatur.

W ten sposób usprawniamy też regulację cieplną organizmu. Ciało przyzwyczajane do zimna staje się odporniejsze na działanie szkodliwych czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Dlatego w chłodne dni powinniśmy jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu. Nawet systematyczne spacery dadzą dobre efekty. Warto postawić na turystykę pieszą czy rowerową, a zwłaszcza bieganie.

Hartować należy się jednak stopniowo, a mogą robić to wyłącznie osoby zdrowe. Chorzy m.in. na nadciśnienie czy chorobę wieńcową tylko sobie zaszkodzą.

Informację znalazł: Zbyszek
Źródło: zdrowie.wp.pl
Zdjęcie: eradomianki.pl

Kategoria: