Wielkie morsowanie we Wrocławiu

Dymitr

Ruszył sezon na morsowanie. W niedzielę około 170 osób, z okazji Święta Trzech Króli, często w koronach i z berłem, morsowało na Morskim Oku. Euforia, endorfiny i satysfakcja - tak opisują swoje odczucia ci, którzy spróbowali kąpieli w lodowatej wodzie.

- Skok adrenaliny jest ogromny, to niezwykłe odczucie, a do tego wzmacnia się w ten sposób odporność. Polecam każdemu - zachęca Paweł Sukiennik. - Zacząłem morsować rok temu, co prawda nie we Wrocławiu, tylko w Piotrkowie Trybunalskim, to już piąty raz. Teść mnie trochę podpuścił, głupio było odmówić i tak zaczęła się moja historia z morsowaniem. Od tamtego roku regularnie kąpię się w zimnej wodzie.

Do tego, by spróbować swoich sił w morsowaniu, nie trzeba szczególnych predyspozycji. Kąpiele w lodowatej wodzie niewskazane są jedynie tym, którzy mają problemy z układem krążenia.

- Super atmosfera, super zimna woda. Od razu człowiekowi poprawia się humor i podobno nie choruje - mówi Karolina Poręba z Wrocławskich Morsów. - Przed wejściem do wody rozgrzewamy się, żeby było nam ciepło. Na sobie pod bluzą mamy strój kąpielowy, więc od razu po rozgrzewce wchodzimy i morsujemy. Każdy stoi tyle, ile wytrzymuje. Mnie zmusili, podoba mi się do tej pory, ale krzyczę za każdym razem.

Skąd ta niebywała euforia po wyjściu z wody? - Wspaniałe uczucie, ponieważ nie jesteśmy już tak zwątpieni, jak wtedy, gdy wchodziliśmy do wody. Jesteśmy z siebie dumni. Ogromny skok endorfin. A poza tym w ubiegłym roku morsowaliśmy pięć razy i przez cały rok byliśmy zdrowi. Opłacalny sport - mówi Paweł Lachowicz.

- W ogóle nie czuć zimna. Jest tylko ta ekscytacja związana z myślą o tym, że się wchodzi do wody. Najgorzej teraz stopy, ale zaraz wszystko wróci do normy - dodaje Dawid Brzeźny.

Następne morsowanie już w sobotę i niedzielę, również na Morskim Oku. Przy tak pozytywnej atmosferze i głośnej muzyce trudno nie skusić się, żeby nie spróbować.

  • 09
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42
  • 43
  • 44
  • 45
  • 46
  • 47
  • 48
  • 49
  • 50
  • 51
  • 52
  • 53
  • 54
  • 55
  • 56
  • 57
  • 58
  • 59
  • 60
  • 61
  • 62
  • 63
  • 64
  • 65
  • 66
  • 67
  • 68
  • 69
  • 70
  • 71
  • 72

Autor tekstu, zdjęć i filmu: Kinga Czernichowska

Źródło: Gazetawroclawska.pl